Wstałam, zjadłam śniadanie i dosyć długo chodziłam w pidżamie. Lubię tak czasami, a dzisiaj akurat była sobota. Nareszcie dzień odpoczynku, naprawę go potrzebowałam. Tak, bardzo potrzebowałam. Byłam zmęczona po długim tygodniu. Trochę sprzątałam pokój i rozchodziłam nogę. Niby już mnie nie bolała, ale wolałam na wszelki wypadek. Gdy skończyłam porządki, zabrałam koc i koktajl. Poszłam na górę i się położyłam, średnio się czułam. Włożyłam ciepłą bluze, bo było wyjątkowo zimno, nawet w domu. Ubrałam słuchawki i włączyłam ulubioną piosenkę. Leżałam i myślałam, ponieważ nie mogłam zasnąć. Nagle przyszedł mi sms. Był od Leona, napisał coś takiego: ,, Hej Rose. Może wyjdziemy dzisiaj na jakąś pizze? masz ochotę? ''
Odpisałam mu, że tak, zgodziłam się. Byłam gotowa się z nim zobaczyć. Powiedzieć, że chce go poznać. Nie mogłam przecież unikać go całe życie. Do restauracji umówiliśmy się na godzinę 16. Byłam gotowa i otwarta na tą znajomość, w końcu wyglądał na osobę, której można bezgranicznie ufać. Był spokojny, opiekuńczy i mogłabym dużo więcej wymieniać. Poszłam się przebrać w pastelową sukienke, dziwie się naprawdę, że ją ubrałam. Ale wydawała się ładna, lekka taka. Podobała mi się. Pomalowałam oczy, lekko kreski i cieniem, który miał kolor pudrowego różu. Usta błyszczykiem, a włosy rozczesałam i wpięłam białą kokardkę. Na nogi włożyłam białe vans'y. Podobała mi się szczerze taka stylizacja. Zeszłam na dół, taty nie było, bo był w pracy. Pracował jako inżynier, w jakiejś większej firmie. Wzięłam torebkę, włożyłam tam telefon, portfel i klucze. Szłam szybkim tempem. Rozglądając się po okolicy. West End to naprawdę piękna i pełna życia dzielnica. Cieszyłam się bardzo z tej decyzji, przeprowadzenia się tu z tatą. Nagle zauważyłam tą restauracje, w której byłam umówiona z Leonem. Była to typowo pizzeria, miała ładny wystrój. Leon siedział przy stoliku i czekał. Szybko odłożyłam sweterek i usiadłam.
-Hej.- powiedziałam.
-Heej.- odpowiedział.
-Jakoś dawno nie rozmawialiśmy ani nic. Myślisz, że jest jakaś przyczyna tego. Zrobiłem coś nie tak?- zapytał, trochę zmartwiony.
-Nie, skądże. Tylko posłuchaj, znamy się krótko, ja prawie nic o Tobie nie wiem. Ty o mnie może więcej, ale też mało. Trochę przeszkadza mi to, że nie wiemy nic o sobie. Też uważasz tak jak ja czy może się myle?- zapytałam, odważyłam się to powiedzieć.
-Hm, no tak. Więc może opowiem Tobie coś. Może nie jest to takie przyjemne ale opowiem. No więc, wychowuje mnie mama. Gdy miałem 12 lat, tato nas opuścił, odszedł. Tak po prostu, było nam ciężko. Mama nie mogła się po tym pozbierać- ja również. Już więcej nie miałem z nim kontaktu.- odparł.
-Ojej! Przepraszam, nie wiedziałam naprawdę.- zrobiło mi się głupio.
-Nic się nie stało, przecież nie wiedziałaś.- mówił, wymuszając uśmiech na twarzy.
Teraz wiem, jak musiało mu być ciężko, a ja tak głupio się zapytałam. No, ale nie wiedziałam. Naprawdę mu współczuję, ja mam podobnie z mamą. Ale ja chociaż od czasu do czasu telefonuje do niej, a ona do mnie. A Leon, nie ma z ojcem żadnego kontaktu, choćby jakiś list, sms, nic. To smutne.
-Dzień dobry, macie już zamówienie?- zapytała kelnerka.
-Tak, bierzemy pizzę funghii i dwie szklanki coli.- odparłam jej.
Odwróciłam głowe do Leona i starałam się go pocieszyć. Dlatego usiadłam z drugiej strony, obok niego. Wzięłam go za rękę i siedziałam tak chwile. Popatrzyłam się mu w oczy. Był zdołowany, naprawdę. Jak nie widział swojego taty 5 lat, to się nie dziwie. Po chwili, powiedział:
-Dziękuje, że jesteś!Dziękuje, że Cię mam, że mogłem Cię poznać. Nie odwróciłaś się ode mnie. Rozmawiałaś ze mną. Jesteś cudowna, widzę jak się tym przejęłaś. Ale takie jest życie, nic nie trwa wiecznie i nic nie jest idealne. A teraz uśmiechnij się, bo uśmiech to najlepsze wyjście z każdego problemu.
Zamiast ja mu mówić, żeby się nie smucił, to on mówił to mi. Jejku, taki kochany, uśmiechnęłam się, ale łzy jednocześnie pojawiły się w moich oczach.
-Ja też dziękuje Tobie, że mogę na Ciebie liczyć. Nie znałam tu nikogo, Ty jako pierwszy chciałeś pokazać mi dzielnicę. Dzwoniłeś, a ja..nie wiedziałam czy odebrać. Nie ufałam Ci, przepraszam! Wybacz, mi, proszę!
-Ja zawsze Tobie wybaczę, nawet gdybyś popełniła największe głupstwo, to zawsze Ci wybaczę.- powiedział.
-Tato zapytał jak się nazywasz, ja powiedziałam mu, a on miał strasznie poważną minę i od razu zmienił temat. Ja bałam się o co chodzi. Teraz już wszystko rozumiem. Będę zawsze przy Tobie, możesz na mnie liczyć.- powiedziałam.
Następnie odwróciłam się i przytuliłam go najmocniej jak umiałam. [..]
*Jeżeli podoba Ci sie mój blog, to zapraszam do czytania i do komentowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz