Dzień rozpoczął się normalnie. Umyłam się, ubrałam, pomalowałam. Jakoś z kulawą nogą weszłam do samochodu. Tato zawiózł mnie do szkoły.
Gdy otwierałam drzwi, natknęłam się na jakąś dziewczynę.
-Oj, sorki.- powiedziała.
-Spoko, ja również Cię nie zauważyłam. - Uprzedziłam jej następne zdanie.
Przedstawiłyśmy się sobie i okazało się, że ma na drugie nazwisko Carter. Zdziwiłam się trochę, ale mógł to być przecież zwykły zbieg okoliczności. Poszłyśmy razem do szkoły, rozmawiając trochę. Ally- bo tak się nazywała poszła na biologię, a ja na geografię. Weszłam do klasy nawet uśmiechnięta, stał tam Leon i gadał z Edem. Gdy przyszłam do ławki, podszedł do mnie.
-Heej.- powiedział pierwszy.
-Cześć, cześć.- odparłam.
-Masz to zadanie?- wskazałam na książkę, by zmienić temat. Nie chciałam, by pytał 'Co u mnie', nie znałam go prawie w ogóle. Nie wiem sama, skąd taka zmiana we mnie, ale chciałam go bardziej poznać.
-Taa..-odpowiedział mi z dziwnym wyrazem twarzy.
Lekcje mijały mi bardzo długo, dłużyły się w nieskończoność. Jeszcze pogoda nie dawała spokoju. Był straszny upał. Nie wytrzymywałam naprawdę. Wreszcie kiedy się skończyły, wzięłam rzeczy i wyszłam na podwórku. Tato zabrał mnie do domu. Po szkole postanowiłam, że poszukam kilka informacji na temat poznanej dzisiaj dziewczyny. Zaciekawiła mnie, tak dobrze nam się rozmawiało. Czułam się jakoś dziwnie, jakby mnie znała. Jakby była kimś dla mnie bliskim. Znalazłam coś...gdy nagle zamarłam. Ally- dziewczyna, którą dziś spotkałam była moją siostrą. Ale jak, jak? Jakim cudem? Zastanawiałam się bardzo długo. Siedziałam w pokoju prawie 3 godziny. Na początku nie wierzyłam, normalnie nie wierzyłam. Może moja mama nie wyjechała 15 lat temu do pracy do Norwegii, może nadzwyczajnie poleciała do Londynu. I pewnie tam kogoś poznała..sama nie wiem, nie chce na razie o tym wszystkim tak myśleć. Ale jak ona tak mogła, jak mogła zrobić to mi i tacie. Tato naprawdę był i jest okej, zależy mi na nim, tak ja na mamie, do tego momentu. Wstrzymałam moje łzy. Pewnie tato dobrze wiedział, że mama ma jeszcze Ally, ale nie powiedział mi.- Zapewne nie chciał mnie martwić. Zależy mu na mnie, ale mógł to zrobić, powiedzieć mi, przecież to nie jego wina, tylko mamy. Minęła kolejna godzina, a ja dalej się zastanawiałam nad tą sytuacją. Postanowiłam, że pójdę się umyć. Tak też zrobiłam, ubrałam się w ciemną bluzkę i krótkie spodenki. Było wyjątkowo ciepło. Rozczesałam moje ciemno-brązowe włosy i poszłam szybko do pokoju. Czekała na mnie matma, tak dużo nam zadała. Nienawidzę serio tej nauczycielki, mogła pomyśleć. Jest gorąco, każdemu się nic nie chce, myśli się o wakacjach. A tym czasem.. ona zadaje nam 4 strony zadań w ćwiczeniach. Odrobiłam to całe zadanie, a następnie poszłam do lodówki i wyjęłam z niej zimną wodę z cytryną. Była doskonała na upały. Weszłam na górę po schodach i zobaczyłam, że mam dwa nieodebrane połączenia od Leona. Usiadłam na łóżku i miałam do niego zadzwonić, ale coś mnie powstrzymało. Hm..ale w końcu sam do mnie zadzwonił.
-Hej, śpisz już?- zapytał.
-Nie, jeszcze siedze, dopiero skończyłam matme.- odpowiedziałam jakoś surowo.
-Ok. Pomyślałem, że jutro gdzieś wyskoczymy, może na jakiś obiad czy coś,hm?- zapytał mnie, jakby chciał zaprosić na jakąś randkę.
-No w sumie czemu nie. Możemy iść.- powiedziałam.
-Coś się stało, bo wydaje mi się, że mnie unikasz?- odparł.
-Nie, skądże. Wydaje Ci się.- skłamałam, przecież dużo dla mnie znaczył, ale nie poznałam go. Dalej niepokoiłam się tym co mówił mi tato. A raczej o to, że pytał mnie z taką poważną miną. Nie wiem sama.
-No dobra, to jutro się widzimy księżniczko. Dobranoc.- powiedział Leon.
-Dobranoc.- powiedziałam, dalej myśląc nad wszystkim.
...Bo w końcu tak dużo się dzieje. Poznaje fajnego chłopaka, ale praktycznie go nie znam. Poznaje miłą dziewczynę, która okazuje się moją siostrą.
Wypiłam wodę i nawet nie wiedząc kiedy, zasnęłam.
*Jeżeli podoba Ci się mój blog, to zapraszam do czytania i do komentowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz