muza

niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 4

                             Weszłam do domu szczęśliwa. Tato zapytał się mnie, kim był widziany przez niego chłopak.
-Leon.- odparłam.
-Leon mówisz? czy to chłopiec z twojej szkoły?- wyglądał na poważnego, mówiąc to.
-Taa..-odpowiedziałam jakoś niepewnie.
Nagle nastąpiła cisza.. Wreszcie tato powiedział:
-No dobra, leć się myć, jutro kolejny dzień w szkole.
Nic nie mówiąc, popędziłam na górę, zastanawiając się, dlaczego tato zapytał o Leona z taką powagą. Hmm..no nie wiem sama. Weszłam do pokoiku, odłożyłam torbę i otworzyłam laptopa. Sprawdziłam kilka wiadomości, a było ich sporo. Zwłaszcza od moich przyjaciółek, od Kate i od Camili. Tęskniłam za nimi bardzo, one pewnie też za mną, bo było spoooro tych wiadomości. Zalogowałam się na skype'a i szybko połączyłam się z nimi na video rozmowie.
-Heeej!-krzyknęła Camila.
-Cześć kochane.- rzekłam.
-Nie wiesz jak za Tobą tęsknimy!- powiedziała Kate ze smutkiem.
-Oh dobrze wiem jak bardzo, bo ja za Wami też mega tęsknie! Ale odwiedzicie mnie tutaj na wakacjach..prawda?- mówiłam ciurkiem.
-No pewnie, jak mi rodzice pozwolą..- mówiła Kate.
-Odwiedzimy Rose, ale jeszcze 2 tygodnie.- powiedziała Cami.
Zaczęłam mówić im, że to naprawdę szybko zleci, żeby nie zaczęły mi się tu rozklejać zaraz. Bo ja wsumie też już miałam łzy w oczach. Gadałyśmy chyba do 3 w nocy, był to zły pomysł, ale nie mogłam im odmówić..
Dryyyyyyyyyń!!..był to za głośno nastawiony budzik. Byłam kompletnie nie wyspana, a musiałam iść do szkoły. Więc jakoś się zebrałam, szybko się umyłam, przebrałam, pomalowałam. Zajęło mi to jakoś 20 min, zeszłam na dół, do ręki chwyciłam jednego jeszcze ciepłego tosta z serem. Parząc sobie przy tym język, tak wiem, mądrze. Tato zawiózł mnie do szkoły, do której ledwo zdążyłam. Weszłam na przyrodę, miałam ją pierwszą. Usiadłam szybko koło Leona, myśląc, że nauczycielka nie widziała mojego spoźnienia..Przynajmniej udawała, że nie widziała i przymknęła na to oko. Odwróciłam się do Leona, mówiąc..
-Heej.
-Czeeść, co się stało, później wstałaś? - zapytał.
-Tsaa. - odparłam, biorąc oddech.
-Gadałam do późna z przyjaciółkami, co było głupie, ale kocham je bardzo.- mówiłam.
Zaśmiał się słodko, widać było mu dołeczki, które według mnie były urocze u chłopaka. Lekcje mijały szybko i spoko, lecz nie ten pechowy wf..



*Jeżeli podoba Ci się mój blog, to zapraszam do czytania i do komentowania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz