Hm. Nadszedł wf, na dzisiejszą lekcje było zaplanowane skoki przez kozła. We wcześniejszej szkole nie wykonywaliśmy tego często, poza tym mama bardzo często pisała mi zwolnienia- prosiłam ją. Ponieważ nie przepadam za wychowaniem fizycznym. No więc skakaliśmy, najpierw Eliza, poźniej Angie, a po nich niestety ja..
Wzięłam rozpęd..gdy nagle, przeskakując źle postawiłam nogę i wylądowałam na podłodze. Noga strasznie mnie bolała i nie mogłam na nie stanąć, nauczycielka od wf-u była trochę przerażona- trochę..była bardziej wystraszona ode mnie. Ale dobra. Ed i Leon pomogli mi się pozbierać, a Eliza spakowała moje książki do plecaka. Gdy szliśmy Leon zapytał :
-Kurczę, bardzo boli?- z przerażeniem i troską.
-Jakoś żyje, ale co do bólu, to tak, boli bardzo.- powiedziałam to, niczego nie ukrywając. Szliśmy, a chłopcy trzymali mnie lekko i z wyczuciem. Czułam się dobrze, że ktoś się mną zaopiekował. Wreszcie dotarliśmy do szkolnej pielęgniarki, która zbadała mnie i sprawdziła co z nogą. Po czym, wyjęła komórkę i zadzwoniła do szpitala. Za 10 minut przyjechali po mnie, wchodząc do karetki poprosiłam Leona, by zadzwonił do mojego taty i spokojnie opowiedział o tym zdarzeniu. O co poprosiłam, tak też zrobił, był naprawdę kochanym przyjacielem..Po paru minutach byliśmy pod szpitalem. Zabrano mnie na salę, na której prawdopodobnie miałam czekać. Czekaliśmy dosyć długo, wraz z Edem. Aż w końcu zapytał się mnie i Leona:
-Chcecie może coś do picia?
-Ja chce zwykłą niegazowaną wodę, jeśli możesz mi przynieść.- powiedziałam.
Leon nie chciał nic. Ed poszedł po nasze napoje. Siedziliśmy sami z Leonem, czekając na pielęgniarkę, która niby miała mnie przyjąć. W końcu drzwi się otworzyły i wyszła wysoka blondynka, ładnie uczesana i elegancko ubrana. Weszłam do środka, zbadała mnie. Wszedł również lekarz i sprawdził co z moją nieszczęsną nogą. Była na szczęście tylko mocno skręcona. Wyszłam z chłopakami, zabrałam torbę i poszliśmy przed szpital, czekał tam oczywiście mój tata. Miał dziwną minę i spytał mnie o co chodzi, co się tam stało.
-Skręcona noga, dosyć mocno.- powiedziałam.
W pewnym momencie zachciało mi się śmiać, z mojej 'lekkiej' niezdarności. Pojechaliśmy do domu, tato odwiózł chłopaków i nawet im podziękował za opiekę nade mną.
-Dziękuje kochani, nawet nie wiecie jak dużo pomogliście, bez was nawet bym z tamtąd nie wyszła.
-Nie ma za co.- odparł Leon, uśmiechając się swoimi słodkimi dołeczkami.
*************
Tato wniósł mnie na górę, po czym poszedł. Pocałował mnie w czoło i powiedział, że mocno mnie kocha. Uśmiechnęłam się. Jakoś zdołałam się umyć i przebrać w pidżamę. Włączyłam laptopa i przejrzałam facebook'a, na którym powiadomiłam Kate i Camile o skręconej nodze i głupiej przygodzie. Chwile leżałam z ciepłą herbatką, którą zrobił mi tatuś i myślałam, o różnych sprawach. Na przykład o Leonie, który był opiekuńczy i kochany, ale nie wiedziałam o nim prawie nic[..] Postanowiłam się dowiedzieć.
*Jeżeli podoba Ci się mój blog, to zapraszam do czytania i do komentowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz