-Hej, Ty, młoda kobietko..mogę Cię przeprosić na chwilę.- wypowiedziane zostało to z ust lekarza.
-Tak, proszę.- oznajmiłam mu.
Nie wiedziałam po co przyszedł, ale Leon jeszcze spał. Pewnie jakieś wieści, może co z jego mamą. Miałam nadzieję, modliłam się, żeby tylko się jej polepszyło.
Nagle lekarz powiedział mi czy mogę się przesunąć..więc zrobiłam to, po czym usiadłam na drugim łóżku obok.
Leon otworzył oczy, chyba obudził go lekarz, rozmawiając ze mną. Miał mu coś pewnie do powiedzenia..
-Dzień dobry.
Czy są jakieś wieści, co z mamą?- zapytał z wielką troską.
-Hm, no ja właśnie w tej sprawie. Wiesz..no..wiesz, że z mamą nie było najlepiej..Ciągle była w śpiączce. Nic nie dało się zrobić. Wczoraj podłączyliśmy mamę pod urządzenia, akcja serca z początku była dobra, lecz później bardzo szybko się zmieniała..na gorsze, niestety. Nic nie możemy. To był tak silny wypadek, akurat dla Twojej mamy, że naprawdę 85% osób nie przeżyłoby takiego wypadku.
-Nie, proszę pana, na pewno się coś da!!! to niemożliwe, ja nie wierzę w to. W każde pana słowo. Nie, ja sobie tego nie daruję, to nie jest prawdą!- wykrzyczałam na lekarza.
-Czyli..tak?- powiedział mój kochany, płacząc.
-Niestety uwierz, nic się nam nie udało, nic kompletnie. Serce nie wytrzymało- Odpowiedział.
W pewnym momencie poczułam się jakby coś rozrywało mnie od środka. Łzy momentalnie, cały czas leciały mi po policzkach. To nie mogło być prawdą. Jego mama musi żyć. Ciągle widze te zakłamane mordy lekarzy. Zawsze wydawało i wydaję mi się, że oni mają jeszcze szanse na odratowanie osób, ale tego nie robią. Nie mogę patrzyć na niektórych takich fałszywców.
Nagle podeszłam do łóżka, na których leżał Leon, płakał. Łzy również spływały po jego twarzy..
Przytuliłam go jak najmocniej tylko umiałam. Dlaczego?
Pytam się dlaczego ciągle takie tragiczne rzeczy się mu przytrafiają? Są takie okropne osoby, a ciągle spełniają się im marzenia i są szczęśliwi. A ci zaś co są przykładem dobra, są odrzuceni przez los, ciągłe problemy. Dlaczego tak jest? Nie mogę tego pojąć.
*********************
Otworzyłam oczy i leżałam głową na Leonie. Chyba leżałam tak z dwie godziny, przynajmniej tak mi się wydaje. Na te dwie godzinki snu zapomniałam o wszytskim, co miało miejsce. Wreszcie gdy już się jakoś odtrząsnęłam z tego, powiedziałam..
-Leon.
-Tak?- powiedział, spoglądając na mnie zapłakanymi oczami.
-Wiesz o tym prawda..że masz mnie. Masz mojego tatę, masz Ed'a. Jesteśmy z Tobą zawsze. Ja nigdy, gdy nawet jakaś najgorsza rzecz stała by między nami, to ja zawsze będę z Tobą. Jesteś dla mnie najważniejszy, tak bardzo chcę Twojego szczęścia. Ale..niewiele mogę Ci go dać - Mówiłam.
-Wiem..dziękuję kochanie - rozpłakał się, po czym przytulił się do mnie.
-Ale dlaczego? Najwyraźniej tak musiało być, ciągle jestem wystawiany na próbę. Na ciężkie próby. Nie znam ojca, nie wiem kim jest. Teraz mama odeszła do..nie ma jej! Rozumiesz, umarła....
Przepraszam - dodał.
-Wiem, to wszystko cholernie niesprawiedliwe. Nie wiem jak mam ci pomóc. Nic nie mogę teraz zrobić. Dlaczego nie możesz być szczęśliwy! Tak bardzo Cię kocham. Oddałabym wszystko..swoje życie, abyś był szczęśliwy - powiedziałam wkurzona.
-Nie mów tak, głuptasie. Ja Ciebie kocham najbardziej na świecie. Umarłbym, gdybyś sobie coś zrobiła -
próbował się uśmiechać mówiąc to do mnie.
Kocham go tak bardzo. Wiele przeszedł. Teraz chcę być tylko z nim. Zawsze mu pomagać. Zrobie wszystko, żeby był szczęśliwy.
*********************
Z Leonem już coraz lepiej. Został wypisany ze szpitala.
Pomogłam spakować mu rzeczy. A on ubrał na siebie kurtkę i wziął w rękę torbę z rzeczami. Wyszliśmy, prawie przez całą drogę łzy spływały mi z twarzy, a tusz też. Wyglądałam jak wampir, chociaż Leon i tak mówił, że wyglądam pięknie. Taki kochany jest.
Poszliśmy razem do mojego domu. Tato był jeszcze w pracy, na szczęście, bo zaraz by się wszystkiego wypytywał. Poszłam się umyć i przebrać. Leon siedział na dole, zrobiłam mu tosty z serem i szynką. Gdy zeszłam na dół, Leon siedział oparty rękami o głowę.
*Jeżeli podoba Ci się mój blog, to zapraszam do czytania i do komentowania. :)
.gif)
.gif)
.gif)
.jpg)
.gif)
.gif)
.gif)
.gif)
.jpg)
.gif)

.jpg)
.jpg)