muza

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 10

                         Wróciłam ze szkoły, otworzyłam drzwi kluczem. W domu nikogo nie było, tato był w pracy. Teraz ma masę roboty w firmie, ale jakoś nie brakuję nam nawet czasu, spędzonego razem. Świetnie mi się z nim mieszka, lepiej niż z mamą, która ciągle robi awantury.
Ściągnęłam buty i poszłam umyć ręce. Odgrzałam sobie w piekarniku ziemniaki z serem i ziołami. Zjadłam obiadek ze smakiem, a do picia nalałam sobie wody cytrynowej. Poszłam szybko na górę, rzuciłam plecakiem na łóżko. Wypakowałam rzeczy i spakowałam się na jutro. Chwyciłam szybko za telefon i wybrałam numer do Leona.
-Czeeść Leon.- powiedziałam, uśmiechając się do telefonu.
-Heej.- powiedział.
Postanowiłam, że zapytam go, czy dziś spędzimy dzień razem.
-Pomyślałam, że dzisiaj pójdziemy gdzieś razem.
-Jasne, tak kochana. -odparł.
-Okej, to do zobaczenia i widzimy się o 17?- dodałam.
-Tak, może być, mi pasuję. Na razie, całuje.- odpowiedział Leon.
-Ja Ciebie też, pa!- rzekłam, kończąc rozmowe telefoniczną.
Byłam zadowolna, bo dzisiejszy dzień był dosyć dobry. Przynajmniej szkoła oraz moje relacje z Leonem.
Poszłam się odświeżyć przed naszym wyjściem. Weszłam do łazienki, związałam włosy, gumką, którą miałam na ręce. Ściągnęłam ubrania i weszłam pod prysznic. Umyłam się, a następnie włożyłam na siebie kolorową koszulkę na szelkach, białe szorty, a na nogi bordowe vans'y. Lubię bardzo te buty, nie dość, że są urocze, to bardzo wygodne. Pomalowałam się, podkręciłam moje rzęsy, najładniejszym tuszem. A włosy rozpuściłam i rozczesałam dokładnie. Były świeże, spięłam je lekko do góry spinką. Byłam gotowa, wzięłam jeszcze tylko mój plecak vintage, który był najwygodniejszy, aby nosić w nim różne rzeczy. Zabrałam do niego potrzebne rzeczy i wyszłam z domu{..}
Gdy tak szłam, napotkałam na mojej drodze Ally.
-Hej Rose. Jak się masz?- zapytała,jakby nigdy nic.
-Cześć, dobrze.- odpowiedziałam jej.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, dlaczego? Przecież o tym, wiedziałaś prawda? Proszę nie zmieniaj mi teraz tematu. Czy moja.. i Twoja mama (wydusiłam to z siebie) wtedy w Londynie, poznała Twojego tatę i..
nie skończyłam. Nie mogłam dosłownie.
-Wybacz mi. Ja też dowiedziałam się dopiero od mamy, że mam siostrę. Nie wiedziałam, wybacz Rose naprawdę.- mówiła z przekonującą miną.
No dobra, może i nie wiedziała od samego początku, ale mogła coś powiedzieć. Pewnie bym jej nie wierzyła, ale po przemyśleniach uwierzyłabym. Naprawdę nie rozumiem tych ludzi. Ciężko jest mi bardzo, oni nie rozumieją ile ja przez to przeżywam, ile nie przespanych nocy, płaczu, ran..
Powiedziałam jej, wygarnęłam po prostu i poszłam.. Ally próbowała mnie zatrzymać, lecz nie dałam jej tego zrobić.




                                                          ***********************

Z Leonem byliśmy umówieni w parku. Prędko opowiedziałam mu o wszystkim, co miało wcześniej zdarzenie. Słuchał mnie z zaciekawieniem. Pocieszał mnie, bo byłam dosyć mocno zdenerwowana. Usiedliśmy na ławce, objął mnie i mówił, że wszytko będzie dobrze. Uwielbiałam, gdy tak robił. Pocieszał mnie, gdy miałam zły dzień, lub byłam zdenerwowana. Czułam, że mogę wszystko. Z nim świat wydawał się taki łatwy i piękny.





*Jeżeli podoba Ci się mój blog, to zapraszam do czytania i do komentowania.



                   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz