muza

sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 14

                       Byłam cała zdenerwowana, nie wiedziałam co zaraz z siebie wydusi. Bardzo się bałam. Wreszcie powiedział :
-Słuchaj Rose. Leon jest w szpitalu ze swoją mamą.- powiedział mi, jakby dalej nie mógł kontynuować.
Moja mina była dosłownie przerażona, a cała twarz mi zbladła..
-Co? Ed, mów co jest!! Co się stało, oni żyją prawda!?- krzyczałam głośno. Denerwował mnie tym, że kompletnie nic mi nie mówił.
Po bardzo długiej dla mnie chwili powiedział..
-Spokojnie..oboje są w szpitalu, 30 km stąd. Mieli wczoraj wypadek. Nie mogłem Ci zadzwonić, bo od razu, gdy przyjechaliśmy musiałem tam być z nimi. Później zabrali nam telefon.- naprawdę dziwny był ten lekarz. Więc ja wróciłem do swojego domu, a później tu. Leon dał mi klucze. Przyjechałem tu i zaraz miałem Cię o tym poinformować.
-Co?Nie!..ale jak to, czemu Leon nie dzwonił, w jakim jest stanie? A jego mama? szybko mów!- krzyczałam na niego dalej.
-Uspokój się dziewczyno. Leon ma tylko kilka obrażeń i złamaną rękę, lecz z jego mamą jest nie najlepiej. Prowadziła samochód i nadal jest w śpiączce, budzi się chwilami, ale rzadko.
Moje serce zamarło, tak bardzo się bałam o Leona i jego mamę. Miał tylko ją, a ona jego..
-Szybko, ruchy Ed! jedziemy tam, już, no szybko..!
Ed nie miał jeszcze prawka, więc musieliśmy jechać cholernym autobusem. Tak długo na niego czekaliśmy, że miałam ochotę iść tam pieszo 30 km, ale Ed mnie uspokajał.
Gdy podjechał.. wsiadłam bardzo szybko, a Ed za mną, kupując dwa bilety.





                         ***************************************************


Wreszcie dojechaliśmy pod szpital. Otworzyłam drzwi i kazałam Ed'owi, aby zaprowadził mnie do lekarza lub na sale, na której jest Leon. Szliśmy długim korytarzem, aż wreszcie dotarliśmy pod sale nr 16..
Ed otworzył mi drzwi, i powiedział, abym weszła.
Bardzo się bałam, wiem, niby nie miałam czego. Ale strasznie się bałam, również patrzyć na Leona w takim stanie.
Na sali ujrzałam Leona leżącego na łóżku. Nie zastanawiając się, podleciałam do niego.
-Leon.. jak się czujesz? matkoo..dopiero dzisiaj się o wszystkim dowiedziałam.
-Hej Rose, nie za dobrze..ale boję się o mamę. Zapytasz się lekarza co z nią? Zawołasz go?- zapytał.
-Tak.- oznajmiłam, wychodząc na korytarz.
-Dzień dobry. Może pan tu podejść. Co z panią Smith ?.. -zapytałam lekarza z niepokojem.
Lekarz zignorował mnie i poszedł do gabinetu..














*Jeżeli podoba Ci się mój blog, to zapraszam do czytania i komentowania.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz