muza

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Rozdział 15

                            Czułam się naprawdę głupio, a ten lekarz powinien się gorzej głupio czuć. Czekałam z dziesięć minut, bo nie chciałam przyjść i rozczarować Leona. Wyszedł i powiedział:
-Co mówiłaś, a może to dzień dobry?- powiedział jakoś dziwnie, myśląc, że mnie zbeszta.
-Powiedziałam dla pana..wiadomości. I poprosiłam o wyniki i co jest z panią Smith. Tak trudno komuś pomóc.- odezwałam się naprawdę wkurzona i zirytowana nim.
-Dobra, już. Chodź, no więc.. jak wiesz pani Smith miała wypadek z synem. On ma niewiele obrażeń z których bez kłopotu wyjdzie. Natomiast jego matka jest w śpiączce i raczej w złym stanie..
-No ale..ale, co mam powiedzieć jej synowi? - mówiłam, przerywając.
-Słuchaj mała, ja nie wiem, ale raczej powiedz prawdę, albo słuchaj, ja pójdę i powiem mu, jak on ma..L..?
-Leon! proszę szybko iść do niego, jest tak samo zdenerwowany i się martwi jak ja.- odpowiedziałam.
Szybkim krokiem zaprowadziłam go do sali na której był Leon. Biedak, czekał tam w niecierpliwości. Wiem jak ja bym się czuła na jego miejscu. Zaraz lekarz miał mu powiedzieć o mamie, że jest w śpiączce..weszliśmy do środka, a mi łzy cisnęły się do oczu.
-Hm..Cześć Leon.- wyksztusił lekarz.
-Dzień dobry! wiadomo co z mamą?- powiedział biedny, podnosząc się z łóżka.
-Tak. Słuchaj..powiem szybko. Twoja mama nadal jest w śpiączce, nie budzi się za bardzo. Za pół godziny będzie więcej wiadomo. Muszę iść do kolejnego pacjenta.- powiedział i wyszedł po tchórzowsku.
Serio to nienawidzę takich osób, które cwaniaczą, a prawdy nawet bolesnej nie umieją powiedzieć. Jest dużo takich osób, ja osobiście bym też bała się powiedzieć, ale nie cwaniacze ani nic w tym stylu.



                           ***************************************************


Lekarz wyszedł, zostawiając nas samych. Patrzyłam się dziwną miną na Leona.
-wiedziałaś?- zapytał.
-Niee, naprawdę dopiero teraz się dowiedziałam.- odparłam mu ze szczerością.
-Okej, rozumiem.- powiedział.
Postanowiłam jakoś zmienić ten nieprzyjemny temat.
-Ej słuchaj Leon, może przyniosę Ci jakieś owoce, chcesz?- zapytałam, lekko się do niego uśmiechając.
-W sumie jak możesz.- rzekł.
-Okej, to ja zaraz wrócę.- powiedziałam, idąc w stronę drzwi.
Poszłam do szpitalnego sklepiku, kupiłam w nim dwa soki pomarańczowe, dwie pomarańcze i trzy jabłka. Wzięłam też parę truskawek w małym pojemniczku. Postanowiłam kupić mu jeszcze jedną czekoladę na poprawę humoru. Miałam taką nadzieję, że poprawie mu humor.
Zabrałam wszystko, zapłaciłam, podziękowałam i poszłam jeszcze do automatu z kawą. Wzięłam ją, kosztowała jakieś 1euro, wzięłam najmocniejszą, chciałam, żeby postawiła mnie na nogi.
Udałam się w kierunku sali, w której był Leon.
-Hej kochany mój.. proszę- powiedziałam mu, kładając siatkę z rzeczami na mały stolik. Miałam nadzieję, że z mamą będzie lepiej, a ja jakoś postaram się poprawić Leonowi humor.
-Dziękuje Rosi naprawdę, moja kochana myszko. Tak się troszczysz, naprawdę dziękuje- Powiedział, po czym wziął mnie za rękę i mocno uścisnął.
-Oj.no nie ma za co!- uśmiechnęłam się i pocałowałam go w czoło. Był taki kochany, biedny, martwił się o mamę, a miał jeszcze siłę na rozmowę ze mną.
-Może chcesz pójść spać? musisz odpocząć..a jest już 19- odparł Leon, zerkając na zegarek.
W sumie bardzo długo byłam w szpitalu, jakieś 5 godzin..Ale mimo wszystko chciałam być z Leonem w tej ciężkiej chwilii, wspierać go. W końcu jest dla mnie najważnieszy, kocham go najbardziej na świecie. Chciałabym, żeby był mega szczęśliwy, ale nic nie mogę na to poradzić, tyle co tylko jakieś małe rzeczy, które mogę dla niego zrobić. Chciałabym, aby miał tatę, lub chociaż poznał go, pokochał, żeby był szczęśliwy. Żeby z mamą było w porządku. Jeju.. czemu to takie niesprawiedliwe? Przecież on na to zasługuje jak nikt inny! Czemu.. naprawdę szkoda słów.





                                   **********************************************


Obudziłam się rano..słyszałam głosy pielęgniarek. Otworzyłam oczy. Leżałam na krześlę w szpitalu..oparta głową o łóżko Leona. Byłam strasznie niewyspana, a głowa bolała mnie niesamowicie.
Spojrzałam na Leona, który słodko spał.
Nagle..usłyszałam donośny, drżący głos mężczyzny..













*Jeżeli podoba Ci się mój blog, to zapraszam do czytania i komentowania!:)

1 komentarz:

  1. Świetnie piszesz <3
    Zapraszam do mnie.

    http://pamietnik-joanna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń