muza

czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 12

                      Wstałam i dalej rozkminiałam o tym co wczoraj. Ah..nie rozumiem tej całej fałszywości ludzi. Ale cóż..pozbierałam się z łóżka do łazienki. Umyłam i ubrałam, lekko pomalowałam. Włożyłam na siebie t-shirt, który kupiłam w zeszłą sobotę z tatą. Była to taka zwykła granatowa bluzka, bardziej luźna, takie lubię. Było dosyć ciepło, dlatego postanowiłam założyć białe szorty w czarne główki myszki mickey. Na nogi szybko włożyłam krótkie białe conversy. Włosy rozpuściłam- było wyjątkowo dziś puszyste.
Pośpiesznie zeszłam po schodach. Na dole zrobiłam sobie dwa tosty, które popiłam szybko zimną herbatą. Gdy byłam gotowa wyszłam z domu. Przez całą drogę myślałam nad wszystkim. Autobus podjechał.. -wsiadłam i zakupiłam bilet ulgowy. Usiadłam na wolne miejsce, a następnie włożyłam do prawego ucha tunel, którego wcześniej nie zdążyłam włożyć do drugiego ucha. Kierowca zatrzymał się na trzecim przystanku. Gdy nagle ujrzałam, że do autobusu wchodzi Ally. Byłam zdenerwowana.
-Hej, mogę usiąść tu?- zapytała z niewyraźną miną.
-Ta.- burknęłam jej po prostu. Według mnie nie zasługiwała na szacunek i tak byłam za dobra dla wszystkich, tylko nie dla Leona.Tu było na odwrót, ja nie zasługiwałam na niego.
-Słuchaj Rose, pozwól mi się jakoś wytłumaczyć. Ja dowiedziałam się dopiero teraz, nie zdążyłam Ci jeszcze tego powiedzieć, nie wiedziałam jak, Rose!- powiedziała.-Jesteś jakaś głupia czy jak, nie rozumiesz, że nie miałam kiedy?-dodała.
Nagle usłyszałam delikatny i znajomy mi głos.
-Zostaw ją Ally, słyszysz, ona potrzubuje czasu, a nie. Ty ją tylko ciągle z tym męczysz, daj jej czas!- powiedział, tak był to Leon. Mój kochany.
-Oo tak, widzę, że fajnego sobie chłopaka znalazłaś, od siedmiu boleści! Lepiej na niego uważaj.- powiedziała to ta głupia, nawet nie wiem jak już mówić, nie chce nazywać Ally-siostrą.
-Zostaw go! Mścisz się tylko za to, bo był mądrzejszy od Ciebie i coś uzyskał, ciężką pracą. Daruj sobie Ally. Naprawdę!- krzyknęłam jej.
-Tak, jasne.- powiedziała z zażenowaniem.
Wkurzała mnie naprawdę, przecież poznałam Leona, jest wyjątkowy. Czuję, że mogę mu ufać, a to rzadko mi się zdaża. Opiekuje się mną, jest przy mnie. Tęsknie za przyjaciółkami, ale na wakacjach przyjadą, tym się pocieszam. Kocham Leona, mogę na nim polegać, gadać z nim i w ogóle. Nie wyobrażam sobie inaczej. Przecież chyba nie bawił się moimi uczuciami. Wydaje mi się, że Ally była po prostu taka bezczelna z zazdrości, najprawdopodobniej. Przyjaźniła się kiedyś z Leonem i dobrze wiedziała, że jest on osobą, której można ufać. Poniosła porażkę i nie mogła przyznać, że Leon był lepszy od niej. Po prostu nie umię przegrywać.
-Do widzenia.-powiedziałam do kierowcy.
-Dzięki, do widzenia.- odparł Leon, wychodząc za mną.











*Jeżeli podoba Ci się mój bloga to zapraszam do czytania i do komentowania.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz