Gdy wstałam rano zegarek pokazywał godzine 6:53, szybko się zerwałam i pomyślałam, że dzisiaj mój pierwszy dzień w nowej szkole. Więc wzięłam białą bluzkę, była to taka ładna baskinka..-chciałam wyglądać w pierwszy dzień, bardziej schludnie. Zabrałam również bieliznę i spodnie, czarne rurki. Poszłam do łazienki, umyłam zęby i się przebrałam, a włosy uczesałam w luźnego kłosa.- myślę, że dobrze wyglądałam, chociaż nie lubię takiego stylu czesania. Pomalowałam sie, lekko podkręcając rzęsy. Po chwili już zeszłam na dół do taty. Na stole widniały piękne kanapki z pomidorkiem i jajecznica, obok sok pomarańczowy, który uwielbiałam. Powiedziałam:
-Ojej tato, to dla mnie?dziękuje.-śmiejąc się.
-No tak, jedz bo wystygnie, smacznego!
-No ok, już, już.-odparłam.
Zjadłam moje przepyszne śniadanie, po czym spojrzałam na godzinę, była 7:30, więc krzyknęłam do taty.
-Chyba pora do szkoły,co?
-Tak, weź plecak i Cię odwiozę.-powiedział z uśmiechem.
Zabrałam więc rzeczy, mój czarny plecak w palmy, a na nogi włożyłam białe convers'y. Tato popatrzył na mnie i szeroko się uśmiechnął - widocznie lubił mój styl. Zeszliśmy szybko przed dom..wsiadłam do auta i zapięłam pasy. Tato siadł za kierownicę i ruszyliśmy. Byłam gotowa na wszystko, pierwszy dzień w szkole - zawsze najtrudniejszy. Godzina 7:52 - byliśmy pod moją nową szkołą. Brzuch aż mnie bolał, byłam zestresowana i nogi mi drżały. Tato odprowadził mnie do pana Dyrektora i powiedział, że jestem nowa, podpisał kilka papierów i wymienił z dyrektorem kilka słów. Gdy nagle..zadzwonił dzwonek, a ja pomknęłam za panem, a mój tato powiedział tylko:
-Trzymaj się Rosi (lubił tak na mnie mówić)
-Krzyknęłam nie dziękuje,pa!(bo podziękowanie niby przynosiło pecha)
Szłam za tym dyrektorem, nogi mi drżały bo zaraz zobaczę osoby, których kompletnie nie znam, zero przyjaciół, zero znajomych, kogokolwiek. Otworzył drzwi i weszliśmy. Byłam przerażona, ale nie dawałam tego po sobie poznać, klasa wydawała się spoko. W pierwszym rzędzie zauważyłam dwie dziewczyny, które się lekko do mnie uśmiechały, za nimi siedział chłopak o niebieskich oczach i blond włosach. Jego uśmiech był nieziemski. Reszta klasy też wydawała się dosyć miła..Pan dyrektor przerwał:
-Dzień dobry! a więc moi drodzy przedstawiam Wam nową uczennice tej klasy. Przedstaw się - odparł,popychając mnie lekko łokciem. Więc cóż, powiedziałam:
-Cześć, jestem Rose Carter, miło mi Was poznać.- uśmiechnęłam się do jasnowłosego chłopaka. Wskazano mi ławkę w której miałam usiąść, a było to miejsce właśnie koło niego. Więc usiadłam i rozpakowałam książki, oraz piórnik i zeszyty. Usłyszałam sympatyczny głos od drugiej strony..:
-Cześć, jak się masz Rose? jestem Leon, jesteś tu nowa prawda?- powiedział miły blondyn.
-Hej, tak jestem Rose, jestem tu nowa, w dzielnicy jak i w szkole. Miło mi Cię poznać Leon.. Musieliśmy przerwać rozmowe, gdyż nauczyciel od matmy zaczął coś tłumaczyć. Było to jakieś równania, nie wiem, jakim bądź razie nudne i dosyć proste. Reszta lekcji mijała szybko i przyjemnie. Po lekcjach pożegnałam się z klasą, a Leon poszedł odprowadzić mnie do drzwi wyjściowych. Umówiliśmy się na shake'a w mlecznym barze, byłam zadowolona. Popędziłam do taty, który czekał już na mnie pod szkołą, od razu z pytaniem :
-Jak pierwszy dzień w szkole mała?
-A całkiem dobrze tato, nie myślałam, że będzie aż tak fajnie.
Naprawdę myślałam, że będzie gorzej, że nikogo nie poznam, że z nikim się nie zaprzyjaźnię.
*Jeżeli podoba Ci się mój blog, to zapraszam do czytania i do komentowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz